Rozmaitości stycznia

     Miałam pisać regularnie, grać na instrumencie i uczyć się języka obcego. Miałam wielkie ambicje i wielkie plany. Tymczasem nie zrobiłam absolutnie nic, co mogłoby mnie zbliżyć do realizacji postanowień z początku stycznia i wcale nie robię sobie z tego powodu wyrzutów sumienia. Wiedziałam, że styczeń nie będzie należał do łatwych miesięcy, że będzie wymagał ode mnie sporego wysiłku, więc w realizacji innych rzeczy zrobiłam planowaną przerwę. Miesiąc spędziłam w towarzystwie notatek z reumatologii, pediatrii i innych przedmiotów. W zaciszu własnego pokoju lub biblioteki, gdzie nie zwracałam uwagi na pogodę za oknem, a godziny spędzone na nauce urozmaicałam nowymi smakami herbaty lub yerby mate. Styczeń spędziłam dosyć pracowicie, ale wiedziałam, że muszę się poświęcić, aby później było już tylko łatwiej. Zapraszam na podsumowanie stycznia :)


Pisze ten post... 
W piątkowe popołudnie w czasie ferii.  Obok siebie trzymam paczkę husteczek, a czas spędzony przy laptopie umila mi ciepła herbata. Mogło być lepiej, mogłam być bardziej zdrowa i zrealizować parę rzeczy, ale mimo to uważam, że jest dobrze. Czuję spokój, którego pragnęłam, mam dobry humor i pozytywne nastawienie. Czego chcieć więcej?

Czuję się....
Fizycznie w średnim stanie. Siedzę już któryś dzień w domu i czekam aż wreszcie wyzdrowieję. Jednak psychicznie bardzo dobrze. Cieszę się, że mam wolne, że mam czas dla siebie, na odpisanie na listy albo po prostu odpoczywanie.

Jestem wdzięczna za....
Zrozumienie, że nie na wszystko ma się wpływ. Są rzeczy nie do przeskoczenia, niezależne od nas, ale od innych czynników bądź ludzi. Zawsze przejmowałam się większością rzeczy. Choć inni mówili "było minęło" albo "nie ma co rozpamiętywać", ja ich nie słuchałam. Wolałam złościć się na niesprawiedliwość tego świata albo wspominać przez bardzo długi czas, aż w końcu sprawy się nawarstwiły, a ja zrozumiałam, że taką postawą nic nie osiągnę. Co najwyżej zepsuje sobie nerwy ;) Zamiast tego postanowiłam zmienić podejście, olać to, że coś poszło nie po mojej myśli, jeśli na to nie miałam wpływu. Zrobić wszystko co w mojej mocy, a na końcu powiedzieć "starałam sie, ale nie wyszło, trudno, nie wszystko zależy ode mnie".

Za to, że mam ferie. Wiem, że nie każdy je może mieć. Niektórzy pracują, a i wśród studentów to różnie bywa. Niedawno się dowiedziałam, że niektóre uczelnie nie uznają czegoś takiego. Tzn. jeśli zda się sesje w pierwszym terminie, można mieć tydzień wolnego zamiast poprawek. U mnie zawsze jest tak, że mamy tydzień ferii i tydzień sesji poprawkowej.

Pracuję nad...
Badaniami do pracy licencjackiej, choć aktualnie musiałam je przerwać ze względu na chorobę. Jakby tego było mało, zaraziłam dwie inne osoby, z którymi miałam je robić. Masz ci los. Musiałyśmy tymczasowo zawiesić badania z obawy, że nas nie wpuszczą do przedszkola, a nawet jeśli to zrobią, to pozarażamy dzieci i miałybyśmy problem. Przynajmniej coś juz zrobiłyśmy, posuwam się małymi krokami do przodu.

Cieszę się i czekam na...
Wyjazd w góry. Jest on dosyć niepewny, ale mam nadzieję, że się uda. Wizja tygodnia spędzonego właśnie tam, brzmi na prawdę kusząco. Idealny czas na odpoczynek, pochodzenie po górach i wyjechanie w inne miejsce. Dodatkowym plusem jest niski koszt dojazdu i noclegu. To drugie opiera się tylko na płaceniu za rachunki.

Wycieczkę do Krakowa. Co prawda planujemy tylko na jeden dzień i nie wiemy dokładnie kiedy, ale uznaliśmy ze znajomymi, że będzie to idealne zakończenie poprzedniego semestru i wykorzystanie ferii, a jak nie na feriach, bo każdy ma je w różnych terminach, to na weekendzie. Jeszcze nie wiem co będziemy robić, ale sam pomysł jest równie ciekawy.

Chciałabym.... 
Wyzdrowieć, aby móc realizować swoje cele. Co roku w czasie intensywnej nauki nachodzą mnie pomysły co bym mogła zrobić zamiast siedzieć przy książkach. W tym roku poszłam o krok dalej i spisałam wszystkie te pomysły.  Moja lista brzmi "do zrobienia po sesji", a jak tylko wyzdrowieję biorę się za odchaczanie kolejnych punktów. Dodatkowo została mi oczywiście realizacja moich zainteresowań, którą odłożyłam na dalszy plan. Na razie póki co nie czuję się na siłach, żeby niektóre postanowienia spełnić.   

Zacząć odpisywać na listy na bieżąco. Juz któryś rok z rządu robię sobie duże zaległości, za duże, dlatego chciałabym popracować trochę nad organizacją, przynajmniej w tej sferze i zacząć odpisywać systematycznie albo chociaż z mniejszymi opóźnieniami. Na razie mam czas, więc został mi tylko jeden do napisania, ale jak będzie później?

Czytam, słucham, oglądam... 
Czytam: Jestem w trakcie Rozbitków z "Johnatana" Juliusza Verne'a. Sama pewnie po tą książkę bym nie sięgnęła, gdyby nie to, że mój tata mi ją polecał. Zobaczymy czy mi się spodoba. Jak na razie jestem przerażona dużą liczbą opisów, przez które gubię wątek. Jednak autorowi trzeba przyznać, że ma dużą wiedzę geograficzną. W następnej kolejności mam zamiar sięgnąć po książkę "Slow life. Zwolnij i zacznij żyć". Już od jakiegoś czasu chciałam przeczytać coś o tej tematyce. Filozofia slow life bardzo mi się podoba, choć nie uważam się za osobę, która działa według niej, a przynajmniej nie zawsze.

Słucham: Wracam do muzyki sprzed kilku lat i ponownie oczarowuję się metalem symfonicznym, a dokładnie zespołem Epica. Coraz bardziej zaczynają mi się podobać zarówno melodie jak i głos wokalistki. 

Oglądam: Królują u mnie ostatnio seriale. Jestem w ostatnim sezonie mojego ulubionego serialu kryminalnego Castle, a dzięki głównemu aktorowi odkryłam kolejny serial The Rookie, w którym on również gra. Trzecim, u którego regularnie śledzę nowe odcinki jest Magnum. Ten kryminał został wyprodukowany jako nowa wersja serialu o tym samym tytule.


Udało mi się... 
Wygrać planner w jednym z internetowych konkursów. Zadaniem konkursowym było dokończenie zdania "w nadchodzącym nowym roku....", gdzie w swojej odpowiedzi napisałam o liście wdzięczności, że chcę pisać za co jestem wdzięczna danego dnia. Nie spodziewałam się, że zostanę wyróżniona jako jedna z 5 osób i w nagrodę dostanę planner moment! Nagroda bardzo mi sie spodobała, tym bardziej, że nie miałam na ten rok kalendarza. Jest w nim wszystko co potrzebne: tracker śledzenia postępów, miejsce na wypisanie swoich celów, pod każdą datą miejsce na wpisanie rzeczy, za którą jestem wdzięczna, czy tracker wypitej wody. Z tego też powodu postanowiłam na ten rok zrezygnować z bullet journal. Zwyczajnie nie jest mi póki co potrzebny.

 Zdać sesję w pierwszym terminie. To właśnie ona mnie absorbowała przez ten miesiąc, a jak nie ona to duża liczba zaliczeń i kolokwiów tuż przed nią.  Postanowiłam się mniej stresować egzaminami, bo w końcu 5 sesja w życiu nie robi aż takiego wrażenia jak pierwsza. Starałam się dać z siebie jak najwięcej, aby mieć potem spokój i aby nie chodziły za mną myśli o ponownym napisaniu tego, czy tamtego. Na szczęście się udało. Średnią też w miarę dobrą zachowałam i choć poniekąd oceny nie są ważne, to po prostu służą mi dla własnej satysfakcji.

 Napisać wstęp do licencjatu. Mnóstwo wytycznych, przepisów i kombinowania, aby antyplagiat nie zaznaczył fragmentów. Nie mogłam się za to zabrać zupełnie, było to dla mnie coś nowego, co nie wiadomo jak trzeba było napisać. Na szczęście oddałam 11 stron tekstu promotorce, a sprawdzanie przez nią będzie, ale to dopiero później.

Pójść na bilard. Wiem, to nic wielkiego, od takie spotkanie ze znajomymi, ale próbowaliśmy już pograć w to gdzieś przed świętami, ale nigdy nie było czasu i zawsze coś wypadało. Tym razem było inaczej. Zebraliśmy ekipę i z początkowych 4 osób, które miało iść, nagle zrobiło się nas 10. Ja, jako osoba, która bardzo lubi grać w bilard bawiłam się na prawdę dobrze. Nawet udało mi się wygrać z kimś, kto dużo lepiej grał ode mnie. Wyjście na bilard było też jednym z moich punktów na wyżej wspomnianej liście "do zrobienia po sesji".

You Might Also Like

38 komentarze

  1. Fajnie, że nawet takie drobiazgi jak bilard Cię cieszą. :) Gratuluję zaliczenia sesji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. To wyjście na bilard było wielokrotnie przekładane, więc fajnie, że się udało.

      Usuń
  2. Przede wszystkim zdrowia życzę, bo bez niego nic nie cieszy, oby do wiosny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zdecydowanie się przyda :D Najlepsze życzenie jakie obecnie mogę dostać.

      Usuń
  3. PIekny miesiąc i pięknie go opisałaś. Gratuluję sukcesów - mniejszych i większych, podjętych celów, marzeń.... Każdej chwili i momentów, które dostrzegasz i doceniasz. Tego typu wpisy sa potrzebne bo pokazują ile dobra spotyka nas każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia! :)
    Uwielbiam pić herbatę, a yerba mate jest jedną z moich ulubionych. ;)
    Super, że masz zagwarantowane ferie. U mnie na uczelni czegoś takiego niestety nie ma. W tym semestrze udało mi się szybko napisać egzaminy (udało nam się tak ustalić z wykładowcami), jeszcze przed sesją, więc pierwszy raz mam prawdziwe ferie na studiach. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku dowiedziałam się, że nie każda uczelnia ma zagwarantowane ferie. Byłam w szoku!

      Usuń
  5. To prawda życie potrafi zweryikować nasze plany, u mnie też nauka hiszpańskiego poszła narazie w małe zapomnienie, ale na pewno do niej wrócę, tylko muszę najpierw skupić się na tym co mam do zrobienia do collegu, przygotować się do dość sporego egzaminu i napisać raport.
    Wspaniały ten pomysł z listą do zrobienia, też muszę coś takiego sobie wymyśleć, czasami chcemy coś zrobić, a potem ucieka nam to z głowy, a tak to wszystko będzie na papierze i nie dość, że możemy realizować nasze punkty, to jeszcze dodawać nowe.

    Dużo zdrówka Ci życzę i oby udało Ci się pojechać w góry i udanego wypoczynku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ma swój czas i miejsce. Lepiej się skupić na sprawach bieżących, a nauka języków na pewno nie ucieknie. Ja na feriach trochę zaczęłam powtarzać japoński.

      Usuń
  6. Szybkiego powrotu do zdrowia :)
    Pierwszy raz spotkałam się z takim podsumowaniem miesiąca. Większe oraz te niby wydawało by się mniejsze osiągnięcia. Pieknie gdy docenia się nawet te najmniejsze rzeczy.
    Pandora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie już z takim postanowieniem parę razy się spotkałam. Bardzo mi ono przypadło do gustu, więc stwierdziłam, że u siebie również chcę je wprowadzić.

      Usuń
  7. Wspaniałe podejście do życia, duża siła i pełnia pozytywnego nastawienia. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, bo z takim nastawieniem do góry możesz przenosić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Miło mi słyszeć, że mogę i góry przenosić :D

      Usuń
  8. Dużo zdrówka :D
    Studia fajna rzecz... Ale pisanie prac na koniec to najgorsze co może... Bo nie jest to trudne, nawet fajne ale trzeba się zmobilizować, ja wszystko pisałam zawsze na krótko przed terminem :D a mgr to w tydzień pisałam dzień i noc z zebranych badań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście wolę się uczyć na zaliczenia, niz pisać egzaminy, ale jak mus to mus.

      Usuń
  9. Epica była kiedyś zespołem, którego słuchałam non-stop. Obecnie poszerzyłam moją gamę wykonawców i słucham rożnych zespołów wykonujących metal symfoniczny (i nie tylko oczywiście). Ale do Epiki nadal mam wielki sentyment. Pamiętam, że tak się jarałam tym zespołem, że robiłam filmy i prezentacje o nim na zaliczenie do szkoły.
    Gratuluję zdanej sesji! Dla mnie końca nie widać ;)
    pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W gimnazjum bardzo zaciekawił mnie metal symfoniczny. Trochę tam Epiki słuchałam, ale bardziej podobał mi się Nightwish. Teraz jakoś tak się stało, że wróciłam do Epiki. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale ten zespół zaczął mi się bardziej podobać nawet niż Nightwish. Chyba po prostu gusta mi się zmieniły. Czasem fajnie wrócić do starych zespołów :)
      Dziękuję bardzo. Życzę, aby i Twoja się szybko skończyła.

      Usuń
  10. Miło, że wiele rzeczy udało się zrealizować. Życie weryfikuje, ważne, że nie tracisz nadziei.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach owszem, weryfikuje. Nie udało nam się pojechać w te góry, a Kraków przeniosłyśmy na marzec. Także nie wyszło, bywa...

      Usuń
  11. Kochana, przede wszystkim życzę zdrowia. Zdrowie jest najważniejsze, bo jak jest zdrowie, to jest wszystko :) wiem jak to jest chorować, w okrasie jesienno-wiosennym bardzo często łapię różne objawy. Tak już jest, że czasem trzeba się porządnie napracować, by potem odpocząć :) Więc może to i dobrze, że styczeń był pracowity, może luty da odpocząć :) I pracowite i leniwe dni mają swoje uroki :) Jeżeli chodzi o bilard, sama go lubię :) Na świetlicy w mojej wsi jest więc często tam grywam. Co prawda wolę ping ponga, ale i w bilarda chętnie bym się zmierzyła :)
    Pozdrawiam ciepło ♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć, jestem u Ciebie pierwszy raz. Sympatyczne jest takie podsumowanie, pochylasz się nawet nad drobnymi rzeczami i opisujesz jakoś ich miejsce w swoim życiu. To fajne. Jest w tym taki spokój. Pewnie, nie warto robić sobie wyrzutów, nawet, jeśli człowiek od razu nie zaczyna intensywnie realizować swoich celów. Trzeba je mieć, ale musi też przyjść odpowiedni moment na wszystko.
    O tej nowej wersji serialu "Magnum" słyszałam. Ja z kolei teraz oglądam "Zabójcze umysły" :)
    Gratuluję zdanej sesji! No i życzę Ci zdrowia! :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazdroszczę planowanego wyjazdu w góry, zazdroszczę Krakowa! To piękne miasto z wieloma fajnymi zakątkami :)
    Życzę powrotu do zdrowia. Faktycznie nie na wszystko ma się wpływ i dużo łatwiej żyć z myślą, że czasem coś nie wychodzi mimo że się starało. Przynajmniej wiesz, że nie olałaś tematu, zrobiłaś wszystko aby się udało, ale wyszło inaczej. Może następnym razem będzie lepiej.
    O czym piszesz pracę? Zazwyczaj to do magisterki ludzie robią badania, w licencjacie najczęściej się bazuje na innych publikacjach. Jesteś więc ambitna, większość studentów poszłaby na łatwiznę, stąd jestem ciekawa tematyki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mądry post :) Jestem na Twoim blogu pierwszy raz, ale zostaję, bo czytało mi się Twój wpis bardzo przyjemnie ;) W jednym miejscu jest mały chochlik, bo chusteczki piszemy przez "ch" ;) A tak poza tym gratuluję zdania sesji w pierwszym terminie! Mam nadzieję, że się zregenerujesz i odpoczniesz na obu wyjazdach, a w nowym semestrze będziesz mieć dwa razy więcej energii :)
    Ściskam mocno! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdrowiej szybko, bo pogodynka zapowiada już wiosnę! Ciekawy post, chyba pierwszy raz spotykam się z czymś takim. Niemniej czyta się to bardzo przyjemnie :) Życzę udanych ferii :)
    Zapraszam do mnie bluue-butterfly.blogspot.com
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jaki to jest piękny pomysł na podsumowanie miesiące - żeby go sobie tak wydzielić. Super pomysł!
    Dobrze, że nie robisz sobie wyrzutów z powodu tego, że nie zrobiłaś wyznaczonych przez siebie postanowień, skoro i tak wiedziałaś, że styczeń to będzie ten ciężki miesiąc. Swoją drogą, ja również jestem jedną z tych, co naukę lub pisanie wpisu umila sobie jakąś dobrą herbatką - zdecydowanie taak :)
    Najważniejsze, że psychicznie masz się dobrze i oby luty, marzec i wszystkie miesiące były pod tym względem w porządku. Tak, jak wspomniałaś, żebyś czuła spokój i czego chcieć więcej? ;) - spodobało mi się to.
    Trzymam kciuki i za ten wyjazd do Krakowa, i za ten w góry również. Moje okolice, a teraz super sprawa, kiedy pachnie wiosną.
    Pozdrawiam serdecznie i wysyłam dużo dobrego! A i żeby grypa szybko przeszła, a jeśli już przeszła, to żeby nie wracała:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Organizacja to kluczowy odnośnik do tego, aby wszystko realizować tak jak się tego chce :) Mi to strasznie pomaga w codziennym życiu i wszystko mam realizowane w miare na bieżąco :) Zdrówka Ci życz i determinacji ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratuluję zdanej sesji. Super jest czytać, że małe rzeczy Cię cieszą. Bilard to świetna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  19. W takim razie życzę duuuuużo zdrowia. I realizacji planów!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze, że trochę skupiłaś się na studiach. Później będzie o wiele łatwiej. Życzę zdrowia i żebyś zrealizowała wszystkie swoje cele, plany, marzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  21. To dobrze, że doceniasz takie małe rzeczy w swoim życiu i skupiasz się na pojedyńczych celach. Ja się cieszę, że udało mi się napisac cały przegląd literatury do pracy mgr i też udało mi się zdać sesję w pierwszym terminie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja niestety nie mam czasu na seriale. Za dużo czasu zajmuje mi praca. I robienie prawa jazdy. Do tego wszystkiego książki i dom.
    Gratuluję zdania sesji ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak to już jest, że nie zawsze realizujemy nasze plany, ale nie ma co się tym przejmować. Ważne, że zrealizowałaś inne rzeczy :) Wyrzuty są niekonieczne, czasem za dużo od siebie oczekujemy i później jest poczucie winy. Też zdałam sesję, także gratulacje, jaka to ulga zacząć nowy semestr :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Podoba mi się Twoje spojrzenie na życie. Ja jestem strasznym nerwusem i choć wbijam sobie o głowy, że to szarpanie się nie ma sensu, to i tak wciąż popełniłam te same błędy.
    Ciekawa jestem, czy udało Ci się pojechać w góry :D... Uwielbiam je :)
    Pozdrawiam serdecznie
    Justyna:D!!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Trzymam kciuki, samo pisanie pracy sprawialo, ze czulam sie chora

    OdpowiedzUsuń