Magia noworocznych postanowień

     1 stycznia, magiczna data, dzięki której postanawiasz zmienić swoje życie. Planujesz postanowienia noworoczne, zapisujesz na karteczce. "Tym razem się uda", w głowie obiecujesz sobie poprawę. O nie, ten rok nie będzie jak zeszłoroczny! W tym dokonasz to co zawsze było Twoim celem. Na co specjalnie czekałeś, bo przecież Nowy Rok to idealny powód, aby zmienić siebie, aby powiedzieć sobie "ten rok będzie lepszy od poprzedniego". Masz ambitne plany i wielkie oczekiwania. Nie stawiasz na parę łatwych do dotrzymania postanowień, tym się nie zadowolisz. Zamiast tego wolisz dokonać czegos wielkiego i niesamowitego zarazem. Wymyślasz to nowe punkty, podczas, gdy Twoja lista rośnie w zastraszającym tempie. Tak oto z dwóch niewielkich postanowień noworocznych, nagle zrobiło się dwadzieścia. Jesteś z siebie dumny! Teraz tylko wszystkich dotrzymać. "Nic wielkiego", myślisz sobie. W styczniu wszystko pięknie Ci wyszło, w lutym już trochę gorzej, ale dajesz radę. Problem w tym, że marzec nie jest chyba Twoim miesiącem, w realizacji swojej listy widzisz degresję. W kwietniu zapominasz już o jakichkolwiek postanowieniach. Budzisz się dopiero pod koniec grudnia. Jesteś niezadowolony, że w tym roku ci się nie udało. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, masz w końcu kolejny rok i kolejne lata. Zapisujesz postanowienia. Te, których nie udało Ci się poprzednio zrealizować. Patrzysz na swoją długą listę, czekasz aż będzie 1 stycznia i myślisz sobie "Tak, teraz się uda".


Jak to jest z tymi noworocznymi postanowieniami? Da się je zrealizować, czy nie? I jak tego dokonać? Przyznam szczerze, że sama się nad tym zastanawiałam, gdy po raz kolejny odkrywałam, że nie udawało mi się ich dotrzymać. Do pewnych wniosków musiałam dojść, aby po raz kolejny moje plany nie zakończyły się fiaskiem, dlatego postanowiłam się podzielić z wami radami i wskazówkami, na temat tego jak dotrzymywać noworocznych postanowień.

 Dzień jak każdy inny
Ważne, żeby sobie uświadomić, że w dacie 1 stycznia nie ma nic niezwykłego pod względem planowania. Postanowienia możesz mieć równie dobrze na początek miesiąca, tygodnia lub po prostu dany dzień. Nie ma idealnego dnia, aby zacząć je realizować, możesz sobie wybrać dowolny. Ja na przykład gdzieś w połowie października postanowiłam sobie nauczyć się kombinować na studiach. Za to lubię pisać sobie cele na kolejne miesiące, z tego powodu, że mam je wtedy zapisane w bullet journal  A może po prostu wprowadzając coś 1 stycznia jest ci łatwiej zapamiętać kiedy zacząłeś? Jeśli tak, myśl o tym po prostu jak o dacie, dzięki której łatwiej ci policzyć ile już wytrwałeś.

Stawiaj na konkrety
Niektóre postanowienia są zbyt ogólne, a tym samym ciężkie w realizacji. Jeśli Twój cel będzie brzmiał "Chcę schudnąć" będziesz sobie robić wymówki, a niepowodzenia usprawiedliwiać niedociągnięciami w nieprecyzyjnie sformułowanym postanowieniu. Zamiast tego możesz użyć "przynajmniej dwa razy w tygodniu będę chodzić na siłownię" albo "w poniedziałki i czwartki będę chodzić na zajęcia z fitness". Fakt, będzie trudniej trzymać się takich postanowień, ale przynajmniej ciężej będzie Ci się z nich usprawiedliwić.

 Nie wszystko na raz
Myśl o tym, aby wprowadzić na raz wszystkie postanowienia, sama może odstraszać. Dlatego  podziel zadania na mniejsze kroki. Dzięki temu nie będzie Cię przytłaczać liczba postanowień do zrealizowania. Wybierz 1-2 postanowienia, które wprowadzisz w pierwszej kolejności. Dopiero kiedy staną się one Twoim nawykiem, dodaj kolejne. Inaczej poczujesz się przytłoczony zbyt dużą ilością rzeczy do zrobienia albo po prostu zmęczony.

 Myśl realistycznie
Podejmij działania, które jesteś w stanie wykonać. Nie chodzi wcale o to, aby było łatwo, ale o to, żebyś się nie zniechęcał po dwóch tygodniach, gdy okazuje się, że nie dajesz rady. Jeśli sam nie wierzysz w to, że rzucisz palenie, po prostu tego nie postanawiaj. Zamiast tego spróbuj je ograniczyć. Są rzeczy, których po prostu nie da się wykonać, bo jest to fizycznie niemożliwe. Schudnięcie w miesiąc 20 kg, nauczenie się w ciągu 30 dni nowego języka lub duża liczba podróży, przy dosyć skromnym budżecie, to plany, które nie mają szansy powodzenia. Dlatego czasem lepiej obniżyć sobie poprzeczkę.

Wypisz na kartce
Albo w jakim innym miejscu. Ważne, żeby było w widocznym miejscu lub w takim, do którego się często zagląda. Mi taka wizualizacja bardzo pomaga. Dzięki temu mogę zobaczyć jak to wygląda w całości. Obejrzeć wszystkie luki, ocenić, czy jest to realistyczne, czy dam radę. Jednak przede wszystkim, jeśli spiszesz postanowienia i będziesz je trzymać w widocznym miejscu, na pewno o nich nie zapomnisz! Ja na pewno znajdę dla swoich miejsce w bullet jorunal.

Idź do przodu, mimo niepowodzeń
Potknięcia zdarzają się zawsze. Może się okazać, że nawet mimo wielu starań, coś Ci nie wyjdzie albo dopadnie Cię chwila słabości. Ważne, żebyś sobie uświadomił, że nic się nie stanie, jeśli raz sobie odpuścisz. Za dużo zjesz słodyczy, nie będziesz ćwiczyć, nie przeczytasz tyle ile chciałeś albo nie napiszesz tyle stron książki, którą planowałeś wydać. Takie sytuacje się zdarzają, ale grunt, żeby takie sytuacje nie powtarzały się zbyt często.  Pamiętaj ile pracy włożyłeś już w osiągnięcie swojego celu i szkoda by było wszystko stracić. Zamiast tego wszelkie niepowodzenia możesz traktować jako kopa motywacyjnego. Iść dalej i pozytywnie myśleć. 

Monitoruj postępy
Słyszałam też o systemie kar i nagród, ale dla mnie największą motywacją jest same osiągnięcie celu. Zamiast tego wolę monitorować postępy, co mnie motywuje do dalszej pracy albo wręcz przeciwnie. Gdy widzę, że coś mi nie wychodzi, staram się to zmienić. Na pewno do tego celu posłuży mi habbit tracker w bujo. Po prostu nie wyobrażam sobie bez niego funkcjonować. Choć już parę miesięcy nie rozpisywałam w nim. Wtedy miałam wrażenie, że brakuje mi tego śledzenia swoich nawyków.

Tak wygląda moja strona tytułowa w bujo na Nowy Rok

Moje postanowienia na 2019 rok:
1. Będę grać na klarnecie - 4 razy w tygodniu (w tym raz w tygodniu na próbie, a że powinnam grać codziennie nie powinno być jakiś większych problemów)
2. Będę uczyć się japońskiego - 3 razy w tygodniu (w tym raz w tygodniu na zajęciach)
3. Postaram się być bardziej uśmiechniętą i radosną osobą, poprzez dostrzeganie szczęścia w codziennych rzeczach (przyznaję, że ostatnio coraz bardziej narzekam)
4. Będę regularnie prowadzić bullet journal
5. Obronię licencjat w czerwcu
6. Będę regularnie dodawać posty na blogu - 1 raz na 2 tygodnie (bo wiem, że co tydzień nie dam rady)

Mimo, że tak jak pisałam, nie koniecznie można sobie coś postanawiać 1 stycznia, to i tak chciałam wprowadzić powyższe rzeczy do mojego życia, dlatego postanowiłam się podzielić moimi małymi planami. Jestem ogromnie ciekawa wyglądają Twoje postanowienia na 2019 rok? Robisz takie, czy uważasz, że są bez sensu? A może masz swoje złote rady, które ułatwiają Ci realizację planów? Jeśli tak, chętnie o nich przeczytam ;)

You Might Also Like

34 komentarze

  1. Ja pomysły na postanowienia noworoczne mam, ale jeszcze ich nie spisałam dokładnie. Cieszę się, że Ewa Chodakowska od 7 stycznia wymyśla 90 dniowe wyzwanie, więc o wiele łatwiej będzie mi wdrożyć w życie mój treningowy plan, co prawda staram się ćwiczyć regularnie, ale wiadomo jak to jest w życiu, brak czasu albo człowiek zapomina, a tak to będzie większa mobilizacja.
    Chciałabym wrócić do Hiszpańskiego nawet 15 min dziennie, ale regularnie, a nie od przypadku do przypadku.

    Powodzenia w realizacji planów i postanowień :)
    Szczęśliwego Nowego Roku !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już miałam do moim postanowień dodać ćwiczenia, ale zrezygnowałam, bo nie chciałam sobie za dużo nakładać. Mam nadzieję, że Tobie uda się zrobić wyzwanie u Ewy Chodakowskiej. Trzymam kciuki :)

      Usuń
  2. Jeżeli coś potrzeba zmienić, to zmieniam już. Nie czekam do stycznia, ani nawet do poniedziałku, toteż taka lista postanowień u mnie nie istnieje.
    Pozdrawiam i życzę wspaniałej zabawy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też dobra opcja. Ja akurat zaczynam od stycznia, ale zawsze do listy można dodawać nowe postanowienia.

      Usuń
  3. Świetny post - ja od kilku lat nie składam żadnych postanowień po prostu biorę to co przyniesie los :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie robię postanowień, nigdy też nie czekam do kolejnego dnia, miesiąca, roku (no chyba, że trzeba poczekać) tylko jeśli coś postanawiam to od razu realizuje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobrze, bo nie czekasz, tylko wcześniej bierzesz się za realizację.

      Usuń
  5. W wielu przypadkach lubie ustalają postanowienia noworoczne,bo to modne,bo "każdy" tak robi. I potem zapomina się o tym i tyle z tych postanowień zostaje . Są jednak osoby,które rzeczywiście chcą skorzystać z nowego roku i zacząć wówczas zmiany. Tylko za bardzo kierują się zasadą - nowy rok=nowe życie. No tak się nie da... Rewolucje rzadko się udają. Nowy rok nie ma właściwości magicznych,że nagle całe życie można zmienić. Warto stawiać na realne do zrealizowania cele. Robić małe kroki. Dzięki temu można zyskać coś więcej niż rozczarowanienie i frustrację ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pełni się zgadzam. Nowy rok to nie nowe życie, nie da się wszystkiego diametralnie zmenić, dlatego warto mieć realne cele.

      Usuń
  6. Postanowień nie robię od lat, bo ile razy cos postanowiłam, to później niewiele z tego wyszło, a stres był.
    Ciesze sie, gdy coś osiągnę, coś sie uda niezaplanowanego, ale bez postanawiania na nowy rok.
    Wszelkiej pomyślności w każdej dziedzinie, oby sie spełniało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeślo rzeczywiście takie postanowienia przynoszą tylko stres, lepiej stawiać na robienie czegos nieplanowanego. Dziękuję, również życzę pomyślności i Szczęśliwego Nowego Roku!

      Usuń
  7. nie robię postanowień noworocznych działam zawsze tu i teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że spróbuję chociaż działać na zasadzie tu i teraz, ale lubię mieć taki zarys tego co chcę zrobić.

      Usuń
  8. Ja nie nazywam tego postanowieniami, tylko planami.
    Postanowień jako takich nie robię już któryś rok z kolei i jestem szczęśliwa z tego powodu. Bo potem nie rozczarowuję się, że nie wyszło. Nie zakładam po prostu, że coś co planuję się uda. Po prostu spróbuję, albo wezmę pod uwagę spróbowanie. Może w międzyczasie się rozmyślę, albo dokonam korekty.
    Każdy z planów rozpiszę na kilka kroków i zobaczę jak będzie mi szło. Jeśli w poóownie uznam, że nie ma sensu, to oleję to.
    Poczucie, że coś muszę bardzo mnie demotywuję. Nigdy nie lubiłam być zmuszana przez innych i sama siebie zmuszać. Nie robię też pod koniec roku "rachunku sumienia". Analizuję rok pod kątem całości, patrzę tylko na to, co się faktycznie wydarzyło i co uważam za ważne/udane/rozwojowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nazywam to różnie. Raz postanowienia, raz plany. Jedno i drugie dla mnie jest poprawne, o ile nie są to słowa rzucone na wiatr. Zapomniałam dodać w poście, że wcale nie trzeba się tego kurczowo trzymać. Jak to kiedyś usłyszałam "trzeba być na tyle elastycznym, aby dostosowywać się do zmian, ale także na tyle systematycznym, aby nie robić sobie wymówek". Już jedno postanowienie mi odpadło, bo okazało się, że nie ma dla mnie sensu. Chyba właśnie o to chodzi, żeby mieć coś zaplanowane, ale nie robić tego usilnie tylko dlatego, że postanowiło się to na początek roku. Właśnie tak mam zamiar działać :) A co do zmuszania, można zamienić słowo "muszę" na "chcę", "mogę", "będę".

      Usuń
  9. Postanowień noworocznych nie robiłam. No może jedno chce w tym roku bardziej cieszyć się z życia i doceniać to co mam. Pewnie będę pracować na realizacją jakiś celów ale dając sobie dorodne postanowienia czym zajmę się w danym krótszym okresie czasu. Łatwiej tego dopilnować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobre postanowienie :) Również chciałabym tak zacząć robić. Nawet mam listę wdzięczności, na której zapisuję za co jestem wdzięczna danego dnia.

      Usuń
  10. Fajnie się zgrałyśmy z tematami - u mnie dzisiaj też o postanowieniach noworocznych, konkretnie moich osobistych;) Realistyczne podejście do nich to bardzo ważna rzecz:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy nie robię postanowień bo według mnie zawsze jest czas i pora na zmiany, doskonalenie siebie, chociaż koniec roku i początek kolejnego sprzyja podsumowaniom i stawianiu planów. Według mnie zamiast planować lepiej działac. Życie pokazuje co i jak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też prawda. Każda pora jest dobra. Niezależnie, czy jest to początek roku, czy może koniec.

      Usuń
  12. Wybralam sobie w ym roku postanowienia, ktore sa dla mnie po prostu wazne, nawet jesli nie sa do konca realistyczne czy prawdopodbne. To sa konkrety, ktore chce u siebie zmienic. Duza czesc zlamalam juz do 3 stycznia :) ale traktuje to jako proces

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie trzymam się tego az tak ściśle. Modyfikuję, robię przerwy, zmieniam. Myślę, że tu najważniejsza jest chęć i próba zmian, a że coś kiedyś wypadnie, to trudno. Trzeba iść dalej, do przodu :)

      Usuń
  13. Monitorowanie postępów chyba najbardziej motywuje, przynajmniej ja tak mam :) Dlatego na blogu chciałabym wprowadzić serię podsumowującą dane miesiące :) Dobre rady! Nigdy się nie poddawaj - niech każdy weźmie je tak bardzo do siebie. A każda porażka niech będzie nauką ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mnie tez to bardzo motywuje. Wtedy dokładnie mogę zobaczyć ile z tego zrobiłam w ciągu miesiąca.

      Usuń
  14. Ja już chyba ,,wyrosłam" z postanowień noworocznych. Wyrobiłam sobie nawyki, których się trzymam, nieznacznie je tylko modyfikując. Mam świadomość, że w chwili obecnej więcej nie dam razy zrobić. Doba jest za krótka :).
    P.S. Dziękuję za odwiedziny u mnie :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie gratuluję! Ja jestem dopiero na etapie wyrabiania swoich nawyków.

      Usuń
  15. u mnie jak zwykle lista do osiągnięcia:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mam przeglądanie swojej Bucket List w rocznicę opublikowania posta na blogu. Akurat wypada to jakoś w październiku czy listopadzie :) Każdy dzień jest dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Super postanowienia! Ja w zasadzie żadnych nie robiłam, ale już jedno udało mi się osiągnąć - obroniłam prace inżynierską :) jeśli liczyć założenie bloga i cały miesiąc aktywności - to już dwie rzeczy mi się udały :D ale przy małej córce, mężu i trudnych studiach to nigdy nie wiadomo, na co znajdzie się czas, a na co nie :)

    Z e-BOOKIEM POD RĘKĘ

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę, że moje klimaty! Obserwuję i Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń